20 kwietnia 2012

ANIOŁ STRÓŻ

Parę miesięcy temu, zupełnie przypadkowo, natrafiłam na AGAPHCIĘ i jej włóczkowe anioły. W natłoku skrzydlatych postaci, które wszędzie się sprzedaje, te ujęły mnie delikatnością. kobiecością i bliskością. Koniecznie zapragnęłam mieć jednego dla siebie. Więc poprosiłam Agaphcię o Mojego Anioła. Podałam ulubione kolory, opisałam mój styl i naturę, a potem czekałam z niecierpliwością. Pewnego dnia na skrzynce mailowej pojawiła się wiadomość z załącznikiem. Otwierając go zobaczyłam zdjęcie uszytego właśnie anioła. I dziwna rzecz. Ucieszył mnie choć nie zawładnął moim sercem. Po prostu nie zaiskrzyło. Cóż było robić. Weszłam na archiwum bloga i poszukałam zdjęcia anioła, który zawładnął moim sercem absolutnie. Musicie wiedzieć, że Agaphcia szyje swoje anioły w pojedynczych egzemplarzach, więc sprawa wydawała się przesądzona. Niemniej jednak pomyślałam, że dla mnie zrobi wyjątek :) Tymczasem stała się rzecz, której się nie spodziewałam. Lawendowy anioł, którego wypatrzyłam, leżał sobie cichutko w pudle i czekał na swego właściciela. Podobno nikomu nie przypadł do gustu. Wygląda zatem na to, że to on upatrzył sobie mnie, choć wydawać by się mogło, że było odwrotnie..

I jeszcze jedno. Wydarzenia ostatnich dni przypomniały mi dość namacalnie o obecności Anioła Stróża w życiu każdego z nas. Spotkałam nieznajomego człowieka, który wybierając się do Jerozolimy, obiecał modlitwę w mojej intencji. Gdy wrócił zdał relację ze swojej wyprawy i powiedział, że o mnie pamiętał. W modlitwie. Niesłychane! Obcy człowiek... dzięki któremu coś się zmienia. Na lepsze. Dobrego Dnia!


2 komentarze:

  1. świetna historia,faktycznie jest piękny

    OdpowiedzUsuń
  2. Anioły muszą być piękne:)Może i Ty jakiegoś uszyjesz?

    OdpowiedzUsuń