10 czerwca 2013

WYSPIAŃSKI NA MOGILSKIM

Pojawiał się stopniowo. A właściwie jego kwiecista sztuka w formie gigantycznej mozaiki. Przyozdobiła smutne i szare dotąd rondo. Każdy mieszkaniec Krakowa mógł pomóc, dołożyć swój kamyk. Zająców nie trzeba było szczególnie namawiać. Wyposażeni w płócienne fartuchy ochronne, dostaliśmy swój kawałek ściany, całą masę kolorowych płytek, specjalne obcęgi do ich przycinania (sprzęt, który szczególnie upodobał sobie Zając Mały) oraz zaprawę murarską. Zajączek już po chwili całkowicie zapomniał się w tym twórczym akcie tworzenia. Wystarczyła godzina, by zaprawa sięgała jego łokci, a nawet brwi! To się jednak zupełnie nie liczyło. Cierpliwie i precyzyjnie doklejał kolejne fragmenty kamiennej układanki. Za co na koniec został nagrodzony pamiątkowym dyplomem. Ale, co tam papier, jeśli można palcem wskazać swój mały wkład w dużą historię, prawda?

Oto nasze poletko, nasz mini wkład w wiekopomne dzieło :)





















Szkoda tylko, że Zając Duży pracował w tym czasie gdzie indziej:(


4 komentarze:

  1. To się nazywa być częścią historii

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ Wam zazdroszczę układania takiej mozaiki, bo już fugowania i czyszczenia to nie :o) Zapraszam do mnie po odebranie banerkowego Wyróżnienia. Pozdrawiam. Ala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, z fugą nie było już tak miło. Siedmiokrotnie dziękujemy za banerkowe wyróżnienie. Pozdrawiamy bardzo ciepło!

      Usuń